Czy handel internetowy zabije zwykłe sklepy?

Źródło: pl.depositphotos.com

PWC w swoim raporcie Klient w świecie cyfrowym z 2016 roku podaje, że już w tej chwili ponad połowa Polaków robi zakupy przez internet, a zyski w e-commerce z roku na rok mają dwucyfrowe wzrosty. Wraz z ulepszaniem oferty sklepów te liczby będą tylko rosnąć. Czy to oznacza, że zwykłe, stacjonarne sklepy w Polsce niebawem znikną?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie najpierw należy się zastanowić, dlaczego w ogóle robimy zakupy w sieci, a dlaczego w zwykłych sklepach? Według raportu E-commerce  w Polsce przygotowanego przez Gemius za rok 2016, trzy najważniejsze powody kupowania online to: dostępność całą dobę, brak konieczności jechania do sklepu (wygoda) oraz niższe ceny. Z kolei wyżej cytowany już raport PWC podaje nam dodatkowo trzy korzyści zwykłych zakupów. Są to: porady od ekspedienta, natychmiastowa dostępność towarów oraz możliwość obejrzenia i wypróbowania przed zakupem.

Mając na uwadze powyższe informacje można się zastanawiać, czy zakupy online staną się kiedyś tak wygodne i tanie, że przewyższą korzyści płynące z bezpośredniej interakcji z produktem oraz sprzedawcą?

Rekomendacja sprzedawcy

Wydać pieniądze jest o wiele łatwiej niż je zarobić, dlatego staramy się (przynajmniej w teorii) kupować rzeczy warte swojej ceny. Nawet jeśli planujemy zamówić jakiś przedmiot przez internet (bo np. jest tańszy), to i tak często lubimy pojechać do sklepu, który go ma na stanie, poprosić sprzedawcę o rekomendacje, dotknąć i sprawdzić, czy na pewno będzie nam odpowiadał.

Potwierdza to już wcześniej wspomniany raport E-commerce w Polsce Gemiusa na 2016 rok, który przypomina o dwóch zjawiskach – ROPO i odwróconego ROPO. Obydwa określenia nazywają rodzaj zachowań konsumenckich – pierwszy nawiązuje do wyszukiwania informacji online przed zakupem offline (ROPO – research online, purchase offline), drugi z zachowaniem odwrotnym – sprawdzeniem produktu w sklepie stacjonarnym przed zakupieniem go w internecie (research offline, purchase online). Nas teraz szczególnie interesuje druga sytuacja, kiedy kupujący idzie do zwykłego sklepu sprawdzić jakość produktu, zadać sprzedawcy pytania i ewentualnie poprosić o inne rekomendacje.

Według badań około 40% konsumentów zachowa się w ten sposób kupując kosmetyki, perfumy, sprzęt rtv i agd. Nieco mniej, ale wciąż sporo, ponieważ około jedna trzecia konsumentów będzie chciała przymierzyć obuwie, odzież, czy sprawdzić jak wyglądają artykuły dziecięce, telefony i akcesoria do nich, czy książki. Taka ilość klientów, która potrzebuje przed zakupem fizycznego kontaktu z produktem, to wystarczający powód dla utrzymywania stacjonarnych sklepów. Szczególnie, że to nie jest jedyna grupa klientów, którzy je odwiedzają.

Zakupy przy okazji

Wszyscy czasami potrzebujemy wyjść z domu. Czasami robimy to dla rozrywki, czasami z potrzeby zabicia rutyny. Wielu ludzi na miejsce swoich spacerów wybiera ulice pełne sklepów czy centra handlowe, gdzie oprócz butików znajdują także się kina i restauracje, a przy okazji seansu filmowego można zrobić małe lub większe zakupy. Właściciele galerii handlowych dobrze wiedzą, że o ich być czy nie być w dobie internetu decyduje umiejętność przyciągania odwiedzających, dlatego na wszelkie sposoby starają się uatrakcyjnić im wizyty i zapewnić powód do kolejnych powrotów, czyli spełnić ich potrzeby.

O tym, w jaki sposób przyciągnąć klientów do odwiedzania centrów handlowych rozmawiali managerowie dużych brandów retailowych podczas konferencji Shopping Centre Forum, które odbyło się w 2016 roku. Ich zdaniem ważne jest zwrócenie się w kierunku nowych technologii np. wirtualnych przymierzalni, które skanują figurę i określają rozmiar, jaki klient powinien nosić, czy personalizowanym ofertom i promocjom wysyłanym bezpośrednio na smartfony odwiedzających.

Dzięki nowoczesnemu podejściu centrów handlowych i stacjonarnych sklepów nawet najwygodniejsze zakupy online nie spowodują, że te pierwsze przestaną być odwiedzane. Tym bardziej, że w Polsce nadal mało popularne jest kupowanie online produktów spożywczych.

Spożywka najczęściej w tradycyjnym sklepie

Każdy z nas często wracając z pracy “wpada” na małe lub większe zakupy spożywcze w osiedlowym sklepie. Nawet jeśli w domu mamy dużo jedzenia, to często nie potrafimy oprzeć się zachciance, czy też zwykłej potrzebie zaserwowania sobie odmiennego dania. E-zakupy niestety, pomimo prób w postaci usług same day delivery, nie zaspokoją potrzeby natychmiastowego zjedzenia pączka z cukierni. 😉 Najczęściej jednak po prostu kieruje nami siła nawyku.

Raport Gemiusa podaje, że aż jedna trzecia z niekupujących przez internet jest po prostu przyzwyczajona do tradycyjnych kanałów sprzedaży. Nawet nowoczesne rozwiązania jak dostawa w dniu zamówienia nie są w stanie na razie tego zmienić. Być może w dalszej perspektywie nawyki się nieco zmienią, jednak w aktualnej sytuacji sklepy stacjonarne mają bardzo silną pozycję.

Nie wszyscy mają dostęp do sieci

Na sam koniec zostawiłam argument nie związany bezpośrednio z zachowaniami kupujących, a z ogólną sytuacją, z której żyjąc z bańce informacyjnej coraz rzadziej zdajemy sobie sprawę. Otóż, nie da się zrobić zakupów online nie posiadając dostępu do sieci. Pomimo tego, że stale wzrasta poziom życia w Polsce nadal część z mieszkańców naszego kraju nie stać na zaspokojenie niektórych potrzeb. Niestety posiadanie urządzenia oraz stałego dostępu do internetu może być problematyczne szczególnie dla tych, którzy zarabiają minimalną krajową pensję, a to się przekłada już bezpośrednio na doświadczenia z nowymi technologiami, jakimi są m.in. zakupy przez internet.

Według NetTrack MillwardBrown penetracja internetu w Polsce na 2016 rok to około 77% na 38,5 mln obywateli. Co oznacza, jeden na czterech obywateli, nie mógł nigdy zrobić zakupów z tej prostej przyczyny, że po prostu nie miał dostępu do sieci! To około dziesięć milionów dorosłych i dzieci, którzy robią zakupy tylko stacjonarnie, bo innych możliwości nie mają. To wystarczająca liczba, żeby przez długi czas sklepy stacjonarne utrzymały się na bardzo silnej pozycji.

Podsumowując

E-commerce niezaprzeczalnie nadal będzie się rozwijał w szybkim tempie, ale podobnie będzie się rozwijał handel tradycyjny, choć zapewne dużo mniej dynamicznie. Jednak mimo wszystko będzie ewoluował wykorzystując nowe sposoby na przyciągnięcie klientów i zwiększanie sprzedaży. Będzie się łączył z kanałami online wykorzystując strategie omnichannel, ale nigdy nie zginie.